miaaaaau kronika 2000

Nasza rodzina:
genealogia fotokotki historia kronika kronika 2004 kronika 2003 kronika 2002 kronika 2001 kronika 2000 komentarze Dionizego galeria obrazów
Różne:
koty polne dobre rady filozofia praw zwierząt
Linki:
kocie linki inne linki wyszukiwarki dodaj nasz link
miesiące
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
 
Kociunio odnaleziony!!! Siedział w krzakach w ogrodzie sąsiadów po drugiej stronie ulicy. Jak usłyszał moje wołanie, zaczął rozpaczliwie miauczeć. Kiedy zlokalizowałem go na słuch, zobaczyłem kupkę nieszczęścia skuloną pod krzakiem i przeraźliwie miauczącą. Był bardzo wystraszony, bo na sąsiedniej posesji jest ogromny pies. Dość długo trwało zanim go wywabiłem do dziury w płocie, tak był wystraszony. Rozważałem już przełażenie przez płot, ale to już jednak nie te lata, a gdyby jeszcze przejeżdżała policja!? Chodzi o to, że sąsiedzi mają psa, który gdyby otworzyli drzwi mógłby pierwszy wyprysnąć do ogrodu i dopaść Kociunia. No, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Kocio głodny jak nigdy.
Jestem znowu zaniepokojony. Zniknął Kociunio. Wyszedł wczoraj wieczorem i dotąd nie powrócił. Zwykle po dwóch-trzech godzinach wracał. Teraz, o dziesiątej rano nadal go nie ma.
Wieczór, 21.00. Nadal go nie ma. Chodziłem, wołałem. Nie ma. Nawet chodziłem za rzekę, na niezamieszkałą posesję, bo tam czasem chodzą kocury. Nic.
DiabełDziś znalazłem Diablicę. Niestey. Stało się najgorsze. Była martwa. Być może od kilku dni. Leżała pod siatką naszego ogrodu od strony ulicy tak jakby usiłowała pod nią przejść (co zapewne robiła bardzo często. Żadnych śladów walki, żadnych obrażeń. Tylko troszkę krwi wyciekło z pyszczka. Może zmarła na atak serca. Dwa lata temu pewien syn Grubej zmarł na atak serca. Żegnaj Diablico. Wspaniale potrafiłaś słuchać, kiedy się do ciebie mówiło.

Jestem zaniepokojony. Diablicy nie ma od pięciu dni. Dotychczas nie było jej najwyżej cztery, i to latem. Nie ma jej też na jej terenie, czyli w naszym ogrodzie. Oby tylko nie poszła ”na kaczuszki” i nie wpadła do rzeki.
”Na kaczuszki” to znaczy nad rzekę popatrzeć na dzikie kaczki, które na niej zimują. Niekied któryś kot przychodzi cały mokry. Widocznie skąpał się próbując złapać kaczuszkę. Jak do tej pory jest ??:0 dla kaczek. I tak trzymać.
początek strony5
Dziś mija 3 miesiące od ostatniego pojawienia się Grubej w domu. Możliwe, że obraziła się na inne koty i odeszła, że gdzieś tam żyje. Chcę wierzyć, że jest na wędrówce i dobrze jej się powodzi.
kolumbDziś, około godziny 19 Kolumb rozstał się z życiem. Dopiero w nocy, kiedy wyszedłem wynieść resztki bezdomnym kotom, które czasem przychodzą się pożywić, znalazłem na jezdni sponiewierane resztki Kolumba. Był szałaput tak jak i Królewna. Szatanili razem z Sadełkiem. Żegnaj Kolumbie.

Dziś rano obudziło mnie kokoszenie się kotów na moim łóżku to znaczy na mnie. Ze zdumieniem stwierdziłem, że Dionizy dobiera się do Kolumba, a potem i do Kociunia dokładnie tak jak do kocicy. Bierze zębami za kark, a potem odstawia robotę. Czyżby tego rodzaju zachowania były naturalne u zwierząt?
W tej sytuacji przekonanie o ”zboczeniu” ludzkim okazałoby się tylko mitem. Napisz jeśli masz podobne obserwacje.
Dziś obcy kocur, który już dwie zimy zimował w naszej komórce i z tego powodu rości sobie pretensje do terytorium, naciął się na Dionizego.
Ten kocur stosuje dziwną taktykę: wrzeszczy dość cienko na zdybanego kota. Wszystkie koty z wyjątkiem Piszczka panicznie się go boją. Piszczek próbuje z nim walczyć, ale sromotnie przegrywa.
Kocur jest zresztą tatusiem Zochy, Królewny i Kolumba.
No więc obcy naciął się na Dionizego, który leżał wyciągnięty swobodnie na skrzyni na węgiel na podeście schodów. Dionizy się wpółuniósł i ryknął, bo trudno to inaczej nazwać. Był to ryk lwa, głęboki i basowy. Dlatego wyjrzałem z mieszkania. Zwykle obcy nie uciekał kiedy mnie zobaczył, teraz czmychnął natychmiast nie wydając z siebie głosu, gdy tylko uchyliłem drzwi. Dionizy, kiedy tylko tamten uciekł, opadł na skrzynię kompletnie sflaczały.
wtorek, 7 listopada
Dionizy wrócił na dobre. Całkiem złagodniał. Kociunio, czyli mały biały kotek (przestał rosnąć, jego rodzeństwo jest o połowę wyższe od niego) śpi na Dionizym albo Dionizy na nim. Zależy, kto pierwszy ułoży się na łóżku (moim). Dionizy, świnia, śpi w poprzek.
Z tą akceptacją to jest dziwna sprawa. Kiedy kociaki były małe Dionizy ich nie znosił. Warczał i prychał. Być może z tego powodu wyniósł się latem z domu.
królewnaNie ma już Królewny. Dziś o godz. 2.00 w nocy samochód zabił Królewnę. Zginęła ntychmiast. Nigdy nie umiała przechodzić przez ulicę, a do tego była szałaput - zupełnie nagle startowała na oślep jak rakieta. Żegnaj Królewno.

piątek, 3 listopada
Sępa nie ma już czwarty dzień, bardzo się nipokoję. Dionizy wyraźnie wrócił na dobre. Wychodził dziś na dwór, ale wrócił.
czwartek, 2 listopada
Wieczorem, jakby nigdy nic przyszedł Dionizy. Obżarł się, nawrzeszczał na mnie i na inne koty i poszedł spać. Jest olbrzymi. Nigdy nie widziałem większego kota.
początek strony5
czwartek, 25 października
Dziś w nocy znowu pojawił się Dionizy. Warczał basowo na małe koty. Zjadł 3 nerki i poszedł.
DionizyDziś o 23 pojawił się po trzech miesiącach nieobecności Dionizy. Całkiem zdziczał. Trzy godziny go uspokajałem. Warczał na małe koty. Zeżarł 3 nerki. Ciekawe, że nie zapomniał rodzeństwa. Zapomniał, że należy załatwiać się do kuwety, ale kiedy go zaniosłem do niej to natychmiast sobie przypomniał i odtąd z niej korzystał. Przespał 2 dni. Zjadł jeszcze jedną nerkę i poszedł.

poniedziałek, 4 września
Następny Pitruś otrzymał dziś imię: Królewna, bo to kociczka.
sobota, 2 września
Grubej nadal nie ma. Może już wcale nie wrócić. Dotychczas, jeżeli kota nie było dłużej niż tydzień, to już nie wracał. Można było temu zapobiec wołając go codziennie. W końcu się zjawiał.
początek strony5
czwartek, 31 sierpnia
Jestem bardzo zaniepokojony. Grubej nie ma od tygodnia. Czyżby kociaki jej tak dopiekły, że obraziła się i wyniosła?
czwartek, 17 sierpnia
Uff! Sesja zdjęciowa ukończona. Teraz pozostało tylko zeskanować, obrobić i już. Niestety, z braku własnego skanera będzie to szło dość opornie
środa, 16 sierpnia
Dziś w nocy już dwa Pitrusie poszły na dworek, dwa pozostałe (dwie kotki) wyraźnie nie mają na to ochoty. W końcu trochę im dopomogłem.
Przynajmniej jeden z kocurów pilnuje stale strategicznego punktu, czyli furtki. Niepokoi mnie tylko, że tuż za płotem przebiega bardzo ruchliwa ulica, a jednego z Pitrusiów znalazłem zabawiającego się jakimś śmieciem w rynsztoku. Niestety, nic na to nie mogę poradzić, nie utrzymam ich w domu przy tej pogodzie.
wtorek, 15 sierpnia
Dziś jeden z Pitrusiów, kocurek, pierwszy raz poszedł “na dworek” czyli do ogrodu. Oczywiście pod czujną opieką obu matek i dwóch kocurów. Uwieczniłem to nawet na fotografii. Pitruś za odwagę dostał własne imię: Krzysztof Kolumb vel Cristoforo Colombo, bo również był pierwszym odkrywcą miski.
czwartek, 10 sierpnia
Dawno nie było słonecznej i suchej pogody. Sęp, Piszczek, Zocha i Diabeł pognały do ogrodu. Kotki wróciły na obiad. Kocurów nie widać do wieczora. Przyszła Gruba i zaczęła robić porządek z kociakami. Biła, prychała i warczała. Potem sumiennie je wymyła. Kociaki się tym wcale nie przejmują.
Moje koty kiedy się poddają (jak kocury - Grubej) odchylają w bok głowę i odsłaniają szyję. Blokuje to uderzenie Grubej nawet w połowie ruchu.
początek strony5
strona główna - po co to? - koty i inni - genealogia - fotokotki - galeria obrazów - kronika - historia - archiwalne komentarze Dionizego - koty polne - nasi goście - dodaj nasz link - kocie linki - inne linki - wyszukiwarki - co nowego? - mapa strony - księga gości - miauknij do nas
© Copyright 2000-2017, all rights reserved, design and  webmaster: seven-cats.com