JEST
idź do schroniska!
ADOPTUJ ZWIERZAKA!
miaaaaau kronika 2002

Nasza rodzina:
genealogia fotokotki historia kronika kronika 2004 kronika 2003 kronika 2002 kronika 2001 kronika 2000 komentarze Dionizego galeria obrazów
Różne:
koty polne dobre rady filozofia praw zwierząt
Linki:
kocie linki inne linki wyszukiwarki dodaj nasz link
miesiące
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
 
Piszczek, swoim zwyczajem, przyszedł dziś w nocy o 4 rano i zażądał miski. Zjadł dwie nerki i poszedł sobie. Świństwo zostało już tylko na ogonie. :)))
Piszczek przyszedł dziś po południu do miski, ale nie odważył się zejść z parapetu. Przyszedł za to wieczorem ok.21. i wtedy zmłócił 2/3 naszykowanego jedzenia (ok.2 nerek). Wygląda o wiele lepiej. Tak na oko to sporo tego świństwa się pozbył. Apetyt mu do pisuje, więc się nie zatruł. To dobrze :)))
niedziela, 28 lipca    koniec grzybicy Dionizego
W czerwcu donosiłem, że Dionizy ma wyłysienie na karku. Otrzymany Fungiderm pomógł! Dziś, po kilkakrotnym spryskaniu w odstępiach ok. 5-dniowych karku Dionizego po łysinie nawet ślad nie został. Dionizy ma piękne czarne, błyszczące futro.
niedziela, 28 lipca    Piszczek w kreozocie dziś
Dzisiaj rano ok. 9.00 Piszczek przyszedł w łaskawym nastroju i, kiedy młócił żarcie, dał się nawet pogłaskać po karku. Wyglądał lepiej niż mi się wcześniej wydawało :) Wyraźnie jakoś spłukał się ten detergent (mam nadzieję, że nie zlizał - tfu!!!). Nie śmiałem na razie robić nic w kierunku kolejnego mycia.
niedziela, 28 lipca    Piszczek w kreozocie cd.
24, w środę Piszczek przyszedł po południu. Wyglądał nadal kiepsko i śmierdział, chociaż słabiej. Zdecydowałem się na ponowną kąpiel. Przygotowałem wszystko jak poprzednio. Prawie, bo nie zamknąłem okien i niedokładnie zamknąłem drzwi do łazienki :(

Niestety, Piszczek był już w zupełnie innym nastroju. Wił się, szarpał. Zdołałem raz nadetergencić, raz umyć, drugi raz nadetergencić... i w tym momencie skoordynowana akcja Piszczka przyniosła sukces: ugryzł mnie w palec, wbił pazury w udo, ugryzł mnie w wierzch dłoni tak, że kły weszły pod ścięgno i szarpnął:(((
Poddałem się. Otworzył drzwi do łazienki i zniknął:(
niedziela, 28 lipca    Piszczek w kreozocie
W poniedziałek, 22 lipca po południu przyszedł Piszczek w stanie opłakanym: śmierdział kreozotem na kilometry!!! (kreozot to pochodna smoły drzewnej, jest używany do impregnacji drewna, ma charakterystyczny mocny i trwały zapach). Całe futro miał zlepione tłustym smarowidłem. Był kompletnie zszokowany. Pokazał się i zniknął.
Około północy kot znowu pojawił się w domu, zupełnie spłoszony zapewne z powodu smrodu. Próbował się wylizywać, ale musiało być ohydne w smaku, bo tylko łaapę otrząsał.

Nie było wyjścia:
Zamknąłem go w pokoju, nagrzałem wody, przebrałem się w robocze ubranie, pozamykałem okna i wziąłem Piszczka do łazienki.
Nacierałem łagodnym detergentem do mycia naczyń i spłukiwałem ciepłą wodą. Okropna breja z niego spływała, brrrr!!!!
Nawet nie bardzo się wyrywał?!?!

W końcu jednak tak zaczął się szarpać, że go puściłem mocno niedomytego. Jak hulnął to się dwa dni nie pokazał :(
Tydzień temu, na karku Dionizego zauważyłem wyłysienie. Poszedłem do weta (sam, bo Dionizy nawet mnie nie ufa na tyle, aby dać się złapać). Z przedstawionego opisu wynikło, że to może być jakiś liszaj, grzybica. Dostałem Fungiderm z zaleceniem spryskiwania zakażonego miejsca co 5 dni. Pierwsze spryskiwanie tak obraziło Dionizego, że porzucił niedojedzoną miskę i poszedł. Drugi raz wypadał wczoraj rano, ale Dionizy nie przyszedł :( Wieczorem ja zapomniałem wziąć ze sobą lekarstwo. Dziś rano znowu Dionizego nie było :(
Trudne jest życie gospodarza wędrownych kotów :( ;-)

Pomimo wszystko wydaje mi się, że już po tym pierwszym razie jest poprawa :)
poniedziałek, 3 czerwca    Uwaga!!!!! Kleszcze!!!!!!
Uwaga koty wychodzące!
Od jakiegoś tygodnia zaczęły pojawiać się kleszcze. Po powrocie kota ze spaceru należy dokładnie przejrzeć skórę i usunąć kleszcze pincetą. Przegląd skóry jest bardzo prosty: głaskanie. Najczęściej kleszcze czepiają się karku i szyi.
Odkąd znalazłem Dionizego na pustym placu codziennie, a teraz nawet 2 razy dziennie dostarczam tam wodę i jedzenie. Oczywiście, nie tylko Dionizemu, ale i wszystkim przychodzącym tam kotom.
Niestety, właścicielka tego placu jest temu przeciwna chociaż go nie używa. Podobno robimy nieporządek (koty dokarmiają też inni ludzie). Mnie, przez posły, grozi sądem. Chyba, że chce się ośmieszyć.
Jednak są inne, gorsze niebezpieczeństwa: ”młodzież szkolna” wchodzi przez płot i goni te koty do upadłego. Tak mało nie zagonili pięknego rudasa, bo jest zbyt ufny i nie chował się zaraz po zjedzeniu.

Nie widzę też 2-3 kotów. Albo ktoś je zabił, albo tak odstraszyl, że wyniosły się gdzie indziej.
Ponieważ nie chciałbym spóźnić się z życzeniami urodzinowymi dla Srakocia, więc są już teraz.

Wszystkiego najlepszego, Srakociu. Oby Ci się już nigdy więcej nie przytrafiło takie obsrywanie i oby Ci długo służyło pudełko z gazetami, na którym śpisz pod biurkiem akurat gdy to piszę!!!

Na początku maja były urodziny Myszatego. Niestety, ”polka” (grypa) oraz wirusy elektroniczne nie pozwoliły mi odnotować tej wiekopomnej chwili.
Myszatemu, jako podrzutkowi, trudno określić datę urodzin, ale wydaje mi się, że właśnie w okolicach początku maja.

Wszystkiego najlepszego, Myszatku!!!
Wyrosłeś na pięknego kocura

Niestety :(((. Spóźniłem się z antykoncepcją i Zocha i Buraczek dostały okropnej cieczki. Siedzą teraz zamknięte każda na innym strychu i drą się okropnie.
Teraz właśnie wypuściłem Zochę do miski i drze się okropnie koło mnie od czasu do czasu próbując mnie uwieść. Niestety, nie jestem facetem dla niej.
piątek, 25 stycznia - Dionizy się znalazł!!!!! :)))))
Tydzień temu odnalazł się Dionizy. A ja go już spisałem na straty.
Przechodziłem obok pustego placu koło targowiska i kogo moje oczy widzą? Dionizego. Kiedy zawołałem natychmiast mnie poznał i odezwał się. Od tamtej pory noszę mu codziennie rano, ok.9.30 jedzenie. Dionizy nie zwsze się zjawia.

Powinienem był wiedzieć, że Dionizy to kocur zaprawiony w wędrówkach.

Prawda jest też taka, że na trasie jego wędrówki do domu zaczęto układać rury kanalizacyjne i hałas koparek pracujących od rana do nocy i pomp pracujących okrągłą dobę wystraszyły skutecznie Dionizego.

Teraz mam dylemat: zabrać go do domu, czy nie? Obawiam się, że zbyt długo już był poza domem. Może wystawię go na większe niebezpieczeństwo zabierając go ze sobą?
Na razie nie daje się podejść tak, abym mógł go pewnie złapać.
Sraczyk dostała nowe imię - Minka. Wprawdzie pod naciskiem... Tyle, że już się nie obsrywa, więc...

Ale to jest jak z tym chłopem co jechał PKS-em.
Wtedy w Bieszczadach pozmieniano brzmiące z ukraińska nazwy miejscowości. I tak Stuposiany dostały nazwę Łukasiewicze.
Wsiada więc ten chłop do autobusu i mówi: jeden do Stuposian.
Kierowca mówi: chyba do Łukasiewicz.
Chłop na to: Łukasiewicze, nie Łukasiewicze, a ja i tak w Stuposianach wysiądę.

Obawiam się więc, że na tej samej zasadzie Sraczyk zostanie Sraczykiem.
Sęp wyszedł z domu 17 grudnia 2001r. i do dnia dzisiejszego nie powrócił. Wątpię, aby wrócił kiedykolwiek. On, taki zawsze ostrożny, wręcz tchórzliwy. Najgorsza jest niewiedza. Nie wiesz co się stało. Czy poszedł sobie kocim zwyczajem, czy też to była jego ostatnia wędrówka na tym świecie.
I nigdy się nie dowiesz.
Walenty przepadł na dobre. Straciłem już nadzieję na jego powrót. Wierzę, że gdzieś żyje i ma się dobrze.
strona główna - po co to? - koty i inni - genealogia - fotokotki - galeria obrazów - kronika - historia - archiwalne komentarze Dionizego - koty polne - nasi goście - dodaj nasz link - kocie linki - inne linki - wyszukiwarki - co nowego? - mapa strony - księga gości - miauknij do nas
© Copyright 2000-2017, all rights reserved, design and  webmaster: seven-cats.com