JEST
idź do schroniska!
ADOPTUJ ZWIERZAKA!
miaaaaau kronika 2003

Nasza rodzina:
genealogia fotokotki historia kronika kronika 2004 kronika 2003 kronika 2002 kronika 2001 kronika 2000 komentarze Dionizego galeria obrazów
Różne:
koty polne dobre rady filozofia praw zwierząt
Linki:
kocie linki inne linki wyszukiwarki dodaj nasz link
miesiące
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
 
poniedziałek, 24 listopada    Kotek podróżuje z psem
Gospodarz wracając z karmienia Dionizego ok. 1.30 w nocy, zobaczył małego (4-5 mies) kotka siedzącego na chodniku. 2 metry od niego w trawie pod płotem buszował pies.
Gospdarz powiedział: - Uważaj, kot. Tam jest pies.
Kotek wstał, podszedł do psa i zaczął ocierać się o jego brzuch. Pies nic nie znalazł do jedzenia, zrobił w tył zwrot i pobiegł w stronę targowiska. Kotek za nim. I odchodzili tak coraz dalej.
Gospodarz zrozumiał, że wspólnie odbywali nocną wycieczkę w poszukiwaniu jedzenia. Minąwszy dwie przecznice skręcili w ul.Harcerską. Gospodarz zostawił im na tacce resztki jedzenia i wrócił do domu.
Zdumiewająca taka komitywa kotka z psem( to był pies, a nie suka).
poniedziałek, 24 listopada    Wilczur atakuje - gospodarz zna nazwisko
Gospodarz dowiedział się nazwisko właściciela: Mirosław Kalski, zna też adres. Teraz, jak będzie trzeba gospodarz "mu skoczy" tak mocno jak tylko się da.
niedziela, 23 listopada    Wilczur atakuje - właściciel specjalnie podprowadza psa
Dzisiaj, ok. 11.00 Gospodarz wyjrzał przypadkiem przez kuchenne okno i zobaczył wielkiego wilczura w kagańcu goniącego po podwórku koty. Właściciel tego wilczura stał na chodniku, patrzył na to i nie reagował. Kiedy Gospodarz poprosił go o odwołanie psa właściciel zareagował zupełnie kuriozalnie!!!:
Stwierdził, że jest to naturalne dla psa, że goni koty, i że jest dziura w płocie i ani myślał go odwołać. Kiedy Gospodarz zwrócił się do niego bardziej obcesowo - powiedział, że Gospodarz " może mu skoczyć" i odszedł. Wilczur nie był na smyczy. Ciekawe, co zrobiłby Gospodarzowi na jego własnym podwórku, gdyby bronił kotów.
Gospodarz postara się "mu skoczyć" - zadzwonił do Straży Miejskiej i opisał im zdarzenie oraz faceta (wysoki, szczupły, czarne włosy, czarna kurtka, zielone spodnie-bojówki, mieszka z 500m za Gospodarzem - Gospodarz dowie się jego nazwiska). Straż Miejska zajęła się sprawą, choć z oporami. Gospodarz nie odpuści. "Skoczy mu" tak bardzo jak tylko będzie mógł.
No i Gospodarz się doczekał. Ma nowe gęby (pyszczki) do karmienia. Umarł sąsiad Gospodarza i zostały po nim kot i kotka - oczywiście w ciąży. Poza tym Piszczek do nich dołączył. Gospodarz nosi więc teraz dodatkową miskę oprócz resztek dla psa (nie swojego) i miski dla białego kocura, który z punktualnością stacji kosmicznej pojawia się pod samochodem lokatora prawie codziennnie ok. 22.30.

Sytuacja jest o tyle komfortowa, że sąsiedzi Gospodarza lubią zwierzęta i zapewne nie będą szykanować.
Tragedia na całego. Burak po tygodniu dostała ponownie cieczki. Poprzednia trwała 8 dni. Teraz trwa już od soboty i nie popuszcza. Gospodarz był umówiony na zastrzyki antykonc., ale wet nie może przyjechać :((( i wszystko się odwleka. Wygląda na to, że znowu będzie miała 8 dni :(((((!!!!
Gospodarz odkrył dziś, żę Srakoć leje w ciuchy do prania :(((((!!!!
Dziś w nocy przyszedł Piszczek. Wyraźnie kuleje. Nażrł się po uszy aż zwrócił nadmiar, po czym trochę go ponownie zjadł. Poszedł spać nałóżko Gospodarza.
Dziwne - Piszczek spał na łóżku, a Myszaty na biurku i żadnej wojny nie było????

Należy się wyjaśnienie:
Latem 2002, kiedy Myszaty był jeszcze niedorostkiem Piszczek, ile razy przyszedł do domu, sprawiał mu bezlitosne lanie. Mało tego, szukał go po całym mieszkaniu i jak dopadł to patrz wyżej.
Jesienią sytuacja się odwróciła: Myszaty dorósł i zmężniał. Jest olbrzymim i potężnym kotem - same mięśnie. Natychmiast sprawił manto wszystkim kocurom w okolicy. Piszczka musiałem bronić, bo Myszaty zapędzał go na drzewo, na najcieńszą gałąź i wtedy walił pazurami po tyłku, a Piszczek ryczał wniebogłosy.
Niestety, Myszaty właśnie wczoraj dowiedział się do czego służą kocice :(. Zjadł ten owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego podany przez Buraka. Wobec tego Burak i Królica wyją po jednej stronie drzwi, a Myszaty po drugiej. I tak będzie jeszcze przez dwa dni i dwie noce :((((((!!!!!!!
Istny kociokwik. Królica dostała ścichapęk cieczki, tak samo Buraczek. Za Królicą biega Kocurek - jej przylaciel (prawidłowo, bo przylatuje skądś na miskę i rżnąć kocice) wielki. Niestety, Burakiem też nie pogardził. Na tę chwilę Burak siedzi zamknięty w jednym pokoju, a Królica "pomaga" pisać kronikę.
Ciekawe, że Myszaty ignoruje całkowicie chętne kocice, conajwyżej przyłoży którejś zdrowo, a w tej chwili śpi głuchy na rozpaczliwe wrzaski. I niech śpi, bo Piszczek właśnie śpi w moim pokoju po mrożnych dniach.
strona główna - po co to? - koty i inni - genealogia - fotokotki - galeria obrazów - kronika - historia - archiwalne komentarze Dionizego - koty polne - nasi goście - dodaj nasz link - kocie linki - inne linki - wyszukiwarki - co nowego? - mapa strony - księga gości - miauknij do nas
© Copyright 2000-2008, all rights reserved, design and  webmaster: seven-cats.com