 |
Matuś vel Gruba
Na początku nie miała żadnego imienia. Była po prostu małą białą przybłędą siedzącą na parapecie okna klatki schodowej. Była zima 1998r., a my mieliśmy już jednego kota - Alicję, która była straszliwie zazdrosna. Po kilku dniach małe białe trafiło jednak do mieszkania i zostało. Na początku takie właśnie miała imię: Małe Białe. Potem okazało się, że jest w ciąży. Urodziła 4 kociaki. Właśnie wtedy dostała imię: Matuś Kotuś albo w skrócie: Matuś. Była bardzo dobrą matką. Po roku żaden kociak już nie żył (chyba), większość przepadła jak kamień w wodę. W czasie kiedy pierwsze kociaki jeszcze ssały matkę urodziła następne. I oto powstał dylemat, które karmić, biegała od jednych do drugich. Po dwóch dniach rozterki wybrała: starsze; młodszymi przestała się zupełnie interesować. Umierały błyskawicznie jedno po drugim. Gdzieś od szóstego miesiąca ich życia zaczęła je odpędzać od siebie, warczeć i prychać na nie, a wreszcie bić kiedy się do niej zbliżały. Nie jest w tym jednak konsekwentna. Czasem zachowuje się zupełnie przyjaźnie. Często wylizuje małe Pitrusie. Wydaje mi się, żę była kociakiem wcześnie zabranym od matki i nie nauczyła się żyć w rodzinie. Uwielbia spać na moim biurku, przy klawiaturze komputera. Bardzo konsekwentna w egzekwowaniu pieszczot. Obecnie, latem, mieszka przeważnie po drugiej stronie ulicy w zdziczałym ogrodzie. Jest tam mnóstwo myszy. Na naszą stronę w dzień przechodzi pod mostem, w nocy przez jezdnię. Imię Gruba otrzymała po ostatnim porodzie, zrobiła się wielka i gruba. Po prostu: Gruba.
|